Australia skręca ku Chinom

Po wyjściu USA z transpacyficznego porozumienia o wolnym handlu oraz po ostrej rozmowie premiera Australii z prezydentem Trumpem, wielu Australijczyków zaczyna się zastanawiać czy nie nastąpił czas, gdy należy odwrócić się od ameryki i związać bardziej z Chinami.
W tym tygodniu w czwartek były ambasador Australii w Chinach Dr. FitzGerald wygłosił przemówienie, które jeszcze bardziej intensyfikuje debatę jaka toczy się na antypodach. Debaty dotyczącej tego, czy przywództwo Europy I USA w świecie nie kończy się. Ambasador w swoim przemówieniu stwierdził, że Chiny znajdują się na pierwszym miejscy w Australijskiej polityce zagranicznej I gospodarczej, jak i to, że w systemie edukacyjnym Australii powinno być więcej miejsca na uczenie się języka Chińskiego. Jak stwierdził żyjemy w Chińskim świecie
Od dziesięcioleci Australia pozostaje w ścisłym sojuszu z USA. Współpracuje na polu wywiadowczym, militarnym i gospodarczym. Jednak teraz wielu Australijczyków zaczyna kwestionować ten sojusz, I coś, co nazywane jest przez wielu jako faworyzowanie Amerykańskich interesów w regionie.
Dr. FitzGerald jest w Australii postacią szanowaną i jego komentarze na temat Chin są dokładnie analizowane. W uwagach, które wygłosił on na uniwersytecie w Sydney stwierdził, że po wyborze Trumpa nadszedł czas wielkiej szansy dla Australii, by tworzyć bardziej niezależną politykę. Czas, w którym Australia może się uniezależnić od polityków w Waszyngtonie I związać się bardziej z Chinami co może przynieść jej korzyści.
Australijczycy widzą słabnącą rolę USA w regionie a decyzja USA o wycofaniu sie z porozumienia handlowego jeszcze bardziej ich w tym utwierdza. Australia boi się także rosnącej roli Chin. Już teraz rząd w Pekinie poprzez ścisła kontrolę Chińskiej mniejszości w Australii posiada duże wpływy w tym kraju. Wielu jako remedium na to widzi intensyfikacje dialogu z Pekinem, i zacieśnianie więzów pomiędzy oboma krajami, tak by rząd w Canberze miał wpływ w jakimś stopniu na Chińską politykę.
Głosy takie jak ten ambasadora dr FitzGeralda nie są odosobnione. W wielu opiniotwórczych środowiskach Australii mówi się otwarcie o przewodniej roli Chin w regionie. I wielu mówi o tym że Australia musi dopasować się do nowego porządku. I że alians między Australią a USA będzie przynosił tylko szkody.
Z drugiej strony Peter Varghese, były szef Departamentu Spraw Zagranicznych i Handlu w piątkowy wieczór w swoim przemówieniu powiedział, że sojusz z USA pozostaje najważniejszy dla Australii jednak może to ściągnąć w pewnym momencie na Australię „gniew Chin”. Zwrócił on uwagę także na to że Chiny są mocarstwem autorytarnym i nie  po drodze jest z nimi Australijskiej demokracji.
W zmieniającym się świecie i przy wielkich wpływach Chin na Pacyfiku Australia zaczyna sobie szukać miejsca na scenie politycznej świata i obecna dyskusja jest tego dowodem. Sojusz Australijczyków i USA nie jest już czymś oczywistym. Kwestionuje się go na antypodach coraz częściej i w coraz bardziej decyzyjnych kręgach. Politycy w Canberze zdają sobie dokładnie sprawę z tego, że nie mogą się opowiadać po jednej ze stron konfliktu na Pacyfiku, i z tego, że to Chiny są bliżej i mają większe wpływy w regionie niż USA. A Australia sama w sobie nie jest w stanie sprzeciwiać się samotnie Chinom. Dlatego coś, co mogłoby się parę lat temu wydawać fantastyką dzieje się naprawdę. Australia skręca ku Chinom, z którymi wiążą ją coraz silniejsze więzy gospodarcze.

Written By

Polak z urodzenia, obywatel świata z wyboru. Osiadły między trzema krajami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *