Wybory w Holandii.

Już jutro wybory w Holandii. Wybory będą jednymi z pierwszych kluczowych, które przesądzą jak daleko są w stanie sie posunąć wyborcy na starym kontynencie, w oddawaniu władzy prawicowym anty imigracyjnym, anty europejskim, nacjonalistycznym populistom. Holenderskie I następujące po nich Francuskie i Niemieckie wybory mogą rozstrzygnąć o dalszym procesie defragmentacji unii. Najgorsze jednak przed nami. Nikt kto obserwował kampanie na rzecz opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię i późniejsze działania Brytyjskiej prawicy, wygraną Donalda Trumpa ze swoją anty imigrancką retoryką, nie może mieć wątpliwości że świat zmienia się na naszych oczach. Liberalna demokracja zachodu straciła swój środek ciężkości. I dziś ci którzy nie mają pamięci historycznej są w natarciu.
W Holandii to Geert Wilders jest uosobieniem strachu przed imigracją z krajów islamskich ale także przed imigracją z nowych krajów Unii. Podobnie jak każdy prawicowy populista nie widzi on różnicy przed najeźcami z Syrii czy Polski. To Geert Wilders dosyć wcześnie zrozumiał jak bardzo użyteczne mogą być te lęki. Oparł swoją popularność na głoszeniu haseł zamknięcia meczetów i zamknięcia granic dla imigrantów. Podobnie jak Trump zarządza rzeszą swoich zwolenników poprzez Twitera a nie przez tradycyjne struktóry swojej partii. Jrgo tweety skupiają się na „tsunami azylatów” czy islamizacji Holandii. Jednak Wilders jest w Holandii nie od dziś. Jego grunt to zderzenie cywilizacji, liberalnej i otwartej Holandii z imigrantami pochodzącymi z małych islaskich społeczności na krańcach cywilizowanego świata.
Wraz z politycznymi mordami w 2002 i 2004 roku kiedy to zgineli Pim Fortuyn, polityk który swoją działalnością łamał tabu poprawności politycznej i Theo van Gogh który w swoich dziełach obnażał opresje seksualną kobiet w islamie, Holandia stała się dla prawicowych populistów głównym przykładem na udowadnianie tezy o porażce polityki wielo kulturowości i liberalizmu w Europie.
Jednak to co się zmieniło to otoczenie. Obecnie Geert Wilders porusza się w przyjaznym dla siebie środowisku. Kilkanaście lat temu nie do pomyślenia było by, by amerykański kongresmen pisał na Tweeterze : „ Wilders rozumie że kultura i demografia to nasze przeznaczenie, nie możemy tworzyć naszej cywilizacji w oparciu o cudze dzieci”
Tak napisał republikański kongresmen Steve King, i jego wpis spodkał się odrazu z entuzjastyczną reakcją Davida Duke, byłego lidera Ku Klux Klanu. Tak właśnie „wyklęta” skrajna prawica zajeła już miejsce na salonach tego świata.
Kilkanaście lat temu nikt w najśmielszych snach nie przewidzał by że zarówno na Kremlu jak i w Białym domu administracje będą z zapartym tychem obserwować wybory w Holandii. I obu prezydentów będzie pragneło dokładnie tego samego wyniku. Wygranej Wildersa.
W ideologii Steva Bannona, gównego stratega Trumpa, Wilders, Le Pen, Orban czy Kaczyński to awangarda jak to nazywa Bannon „ bardzo brutalnego i krwawego” konfliktu pomiędzy „białym i chrześcijańskim” porzadkiem świara a muzułmańskimi imigrantami. W Europie rządzonej przez takich polityków to Putin będzie posiadał władze gdyż jest ich ideologicznym sprzymieżeńcem.
Jednak Wilders w bardzo rozdrobnionym Holenderskim systemie palramentarnym nie zostanie premierem. Najprawdopodobniej. Jednak jego partia ma wielkie szanse stać się największą siłą polityczną w kraju. A to będzie znakiem że nadchodzi czas na nacjonalistów a jest to tym bardziej groźne że w przyszłym miesiącu odbędą się wybory parlamentarne we Francji w których także wielką szansę na wygraną ma Le Pen.
Przebywając w Holandii ma się wrażenie że coś wisi w powietrzu. Coś co nazywa się zmianą za wszelką cenę. Zmianą dla zmiany by porzucić stare i przyjąć nowe. Nie ważne czym jest to nowe i z jakimi kosztami to się wiąże.
Konserwatywy premier Holandii Mark Rutte w swoim liście pokazuje jak daleko na prawo wychyla się Holandia. Napisał że milcząca większość nie będzie tolerować więcej imigrantów. I dodał ostrzeżenie „ zachowuj się normalnie albo wyjedź”. Co odnosi się do wszystkich imigrantów także dużej polskiej miejszości mieszkającej w Holandii.
Jest takie Holenderskie powiedzenie „ zachowywanie się normalnie jest wystarczająco szalone” pokazuje ono na typowe w Holandii konformistyczne podejście społeczeństwa w którym wychylanie się ponad przeciętność nie było nigdy zbyt mile widziane. Jednak obecnie Holandia jest podzielona i społeczeństwo staje się niestabilne. Wydażenia na lini Ankara-Haga ostatnich dni pokazują to najlepiej.
Premier Rutte przeciwstawił się autorytarnemu prezydentowi Turcji i nie pozwolił mu używania terytorium demokratycznej Holandii w celu umacniania swojej dyktatorskiej władzy. Rutte zabronił wjazdu dwojgu tureckich ministrów na teren swojego kraju, gdzie chcieli oni namawiać wielką turecką społeczność do głosowania w referendum które ma wzmocnić władzę Erdogana. Starcia z policją i wielkie zgromadzenia turków na ulicach Holenderskich miast zostały dobrze wykorzystanie na dzień przed wyborami przez Wildersa.
Sam Erdogan w swoim zwyczajowo groteskowym stylu powiedział że o to w Holandii rodzi się nowy nazizm.
Dziś to konserwatywny Rutte stoi na drodze Wildersa i swoją bezkompromisową postawą stara się przekonać do siebie prawicowych wyborców. Jego twarda postawa wzglendem tureckiego dyktatora ma przekonać społeczeństwo że ta otwarta i liberalna Europa której zawdzieńczamy 60 lat pokoju jest w stanie bronić się przed tymi którzy chcą ją wykorzystywać. Tak jak w przypadku Erdogana.
Jednak jeśli Holandia jutro ulegnie czarowi prawicowego populizmu Francja nie pozostanie daleko w tyle. A taka fala nacjonalizmu w Europie nie może oznaczać dla Polski i Świata nic dobrego. A już napewno dla milionowej rzeszy polskich emigrantów.

Written By

Polak z urodzenia, obywatel świata z wyboru. Osiadły między trzema krajami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *